Ukazał się pierwszy numer

marzec 2006

W środku znajdziecie:

GESTA ET HOMINI
- Powołał go Pan na słup - Magdalena Dziadosz
- Paweł Orzeł - Pisarz młodego pokolenia - Piotr Sypczuk
ARCHEOLOGIA
- San Pedro de Atacama - Paulina Komar
PEŁEN ARTYKUŁ NA STRONIE
HISTORIA
- Wierzenia Czamów - Michał Wójcicki
- Chaemuaset - Katarzyna Kapiec
ARTES
- Nocticorax - Piotr Lasek
- Mistrz Sztuki Czarnej - Monika Lech
MIRABILIA MUNDI
- Na wschodzie bez zmian - Natalia Koperniak
- Peru w pięciu smakach - Paulina Komar
QUID NOVI
- przygotowany przez Maćka Marciniaka

San Pedro de Atacama

W latach 60' XX wieku hippisi odkrywali wyższe stany świadomości dzięki użyciu różnych substancji halucynogennych. Nie byli oni jednak pierwsi. Ludzie od tysięcy lat znali środki zmieniające świadomość, jednak używać ich mogli zazwyczaj szamani lub kapłani, czyli nieliczne jednostki, którym dozwolone były kontakty ze światem ponadnaturalnym. Okazuje się jednak, że nie zawsze. Znaleziska archeologiczne z północnego Chile rzucają nowe światło na to zagadnienie.
Ameryka Południowa jest kontynentem, z którego pochodzi chyba najwięcej znanych nam środków halucynogennych, a niektóre z nich używane są po dziś dzień.
Już Kolumb podczas swojej drugiej wyprawy do Ameryki zauważył dziwne praktyki wśród mieszkańców Hispanioli (dzisiejszego Haiti). Z jego opisów dowiadujemy się że:
„Każdy z ich królów ma dom oddalony od wioski, gdzie znajdują się tylko drewniane rzeźby nazywane cemis (...) W tym domu mają wykonane z drewna okrągłe naczynia zawierające jakiś proszek, które są umieszczane na głowach cemis podczas pewnych ceremonii; potem za pomocą rozgałęzionej trzciny o dwóch zakończeniach umieszczanych w nozdrzach wciągają ten proszek. Mówią przy tym słowa, których nikt z naszych ludzi nie rozumie. Proszek powoduje, że tracą świadomość i zachowują się jak pijani.”
Jest to pierwszy znany opis zażywania substancji psychoaktywnych przez mieszkańców Nowego Świata. Wiele lat później udało sie zidentyfikować proszek, którego używano na Haiti by wprowadzić się w stany transowe. Były to sproszkowane nasiona Anadenthery, San Pedro de Atacama rośliny z rodziny leguminowatych, rozprzestrzenionej na całym niemalże obszarze Ameryki Łacińskiej, od Antyli na północy, po 30 stopień szerokości geograficznej południowej.

Przepis na halucynacje

Anadenathera ma właściwości zmieniające postrzeganie dzięki zawartej w niej w N,N-dimetyltryptaminie (DMT). Alkaloid ten występuje w dwóch odmianach: 5-metoxy-N,N-dimetyltryptamina oraz 5-hydroxy-N,Ndimetyltryptamina. Ta ostatnia jest również aktywnym komponentem Bufoteniny, innej substancji psychoaktywnej, wydzielanej podczas stresu przez skórę kilkunastu ropuch z gatunku Bufo.
Wywoływane przez 5-hydroxy-N,N-dimetyltryptaminę objawy przypominają początkowo upojenie alkoholowe, a w następnej fazie zażycie LSD. Człowiek czerwienieje na twarzy, staje się pobudzony, zwiększa mu się tętno i temperatura ciała. Następują zmiany w odczuwaniu upływu czasu oraz swojej pozycji w przestrzeni. Alkaloid ten posiada również właściwości przeczyszczające, a w końcowej fazie powoduje nudności, wymioty i krańcowe wycieńczenie. Pewne jest, iż 5-hydroxy-N,N-dimetyltryptamina powoduje również zmiany w percepcji, być może stąd legenda o żabie, która po pocałowaniu zmieniła się w księcia, jednak jej faktycznie halucynogenne działanie obecnie stoi pod znakiem zapytania. Wciąż znajduje się ona na czarnej liście substancji halucynogennych, jednak ostatnie badania takiego działania nie wykazały.
Być może sekret tkwi w przygotowaniu. Wydzielinę ze skóry ropuchy można zażyć doustnie lub przez wdychanie dymu po jej spaleniu. N,N-dimetyltryptamina najlepiej jednak i najszybciej działa po dostaniu się bezpośrednio do krwi. Dlatego też z nasion Anadenathery najlepiej jest przygotować proszek do wciągania. Alexander von Humboldt, niemiecki badacz Ameryki przekazał dość dokładny sposób produkcji tego narkotyku. Według niego nasiona były najpierw kruszone, mieszane z wodą i pozostawiane do fermentacji. Następnie należało je zmielić i wymieszać z mąką z rośliny juka oraz drobno pokruszonymi muszlami ślimaków. To właśnie one, a dokładniej zawarte w nich wapno działało jako katalizator - uwalniało alkaloid i zwiększało jego moc. Pastę, którą uzyskano w ten sposób trzeba było podgrzać, a następnie uformować niewielkie "ciasteczka", które przed inhalacją należało już tylko pokruszyć.

Niezbędnik zażywającego

Utensylia do zażywania Anadenathery to zazwyczaj moździerz z tłuczkiem oraz pędzelek do ich czyszczenia, muszla ślimaka lub tykwa, służąca jako pojemnik na proszek (lub "ciasteczka") oraz tabliczka (lub jak w przypadku Haiti i Dominikany drewniana rzeźba cemi i tuba. Tabliczki tego typu wykonywano zazwyczaj z drewna, choć spotykane są też z innych materiałów na przykład kości lub złota. Tuba do wciągania wykonana jest najczęściej z kości ptasiej lub metalu. Wszystkie te przedmioty były przechowywane razem w zawiniątku lub torebce, stanowiącej, podstawowy przybornik do wciągania halucynogennego proszku.
Tego typu przedmioty znajduje się na ogromnym obszarze Ameryki Łacińskiej, od Antyli, skąd znane są przede wszystkim drewniane cemis, przez Kolumbię i północną Brazylię, aż po północno-zachodnią Boliwię, północne Chile i północno-zachodnią Argentynę. Najstarszą tego typu tabliczkę, pochodzącą z 1200 r. p.n.e., wykonaną z kości wieloryba odkryto na stanowisku Hufca Prieta w Peru, do najmłodszych należą XV-wieczne drewniane tabliczki z północno-zachodniej Argentyny. Dane etnograficzne poświadczają również użycie podobnych przedmiotów na terenie Amazonii, jednak nie zachowały się one ze względu na wilgotny klimat.

W oazie hippisów

Niesamowitą ilość utensyliów do wciągania, zwłaszcza tabliczek archeolodzy odkryli w rejonie San Pedro de Atacama w Chile. Na obszarze tym rozciągającym się na północnej krawędzi Salar de Atacama, na wysokości około 2450 m. n.p.m., znaleziono 560 takich tabliczek pochodzących z 36 stanowisk.
Wszystkie tabliczki pochodziły z grobów dorosłych mężczyzn, szacuje się że około 20-22% mężczyzn zażywało Anadenatherę.
Spora część odkrytych tabliczek była bogato dekorowana. Rozpoznajemy na nich wiele motywów zwierzęcych, głównie ptaków oraz zwierząt kotowatych, a także wielbłądowatych, węży i ryb. Wiele jest także przedstawień ludzkich: postaci grające na fletni Pana, postaci niosące ludzką głowę, przedstawienia rodzącej kobiety.
Dużą grupę stanowią również tabliczki dekorowane motywami geometrycznymi, a jedna czwarta pozbawiona jest jakiejkolwiek dekoracji.
Czy w San Pedro de Atacama zażywanie substancji halucynogennych było powszechne? Na pewno Anadenatherę wciągała ponad jedna piąta mężczyzn. Kobietom, o czym świadczy brak tabliczek w ich grobach, praktyki te były raczej zabronione. Kim byli mężczyźni, którzy zażywali narkotyk? Na pewno nie byli to tylko kapłani lub szamani tak jak w innych znanych społeczeństwach, tylko znacznie szersza grupa. Być może była to starszyzna, dojrzali mężczyźni o wysokiej pozycji decydujący o sprawach dotyczących całej społeczności. Dopiero osiągnąwszy odpowiednie miejsce w hierarchii można było dostąpić przywileju zażywania substancji psychoaktywnych. Tabliczki i inne utensylia w grobach byłyby wobec tego ważnym wyznacznikiem pozycji społecznej. Czy tak było w rzeczywistości? Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba niestety poczekać na dokładne badania zabytków na razie czekających na zainteresowanie w chilijskim Muzeum R. P. Le Paige.